niedziela, 8 kwietnia 2018

Ochraniacze Ami-cell


Wspomnienie o nowiutkich ochraniaczach Ami-cell :)

Były takie piękne i nowe.... Jak wiadomo jeśli czegoś używamy to się to po prostu zużywa :) Nie ma rzeczy niezniszczalnych.

Ich historia zakupu jest krótka. Były tak tanie, że aż żal było ich nie kupić bez względu na kolor i rozmiar. Kosztowały mnie (za komplet!) 60 zł plus wysyłka. Pasują tylko na jednego konia w naszej stajni. Wyrośniętą Elismę, która ma ogromne kulosy :D

Stan na 1 zdjęciu to nówki sztuki nie śmigane. Natomiast reszta zdjęć to ochraniacze zaraz po jeździe w błotnistym terenie. W tym momencie mają ok 2 lata i jak na tak tani produkt sprawują się świetnie. Rzepy nadal trzymają mocno i mimo błota deszczu dają radę. Ten model jest już niedostępny na stronie producenta, ale można tam spotkać ich młodszego brata, który pewnie równie dobrze się spisuje nawet w ekstremalnych warunkach.

Widać na nich gołym okiem ślady użytkowania. Są porysowane od wewnętrznej strony i gąbka wytarła się w niektórych miejscach. Za pewne są to miejsca najbardziej narażone na obcieranie itd. co świadczy tylko o tym, że spełniają swoją funkcję prawidłowo!

Dodam na koniec, że były one już wielokrotnie prane szczotką i moczone całkowicie w wodzie. Nie są oszczędzane w żaden sposób. Koń zakłada je jak my buty do każdej jazdy.

Może nie mają świetnego "dizajnu" i nie zdobi ich znaczek światowej słynnej marki, ale swoją rolę spełniają i są przy tym tańsze niż ochraniacze innych firm. Daję wielki plus. :)

......................................................

Quń








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ochraniacze Aero Chill

     W listopadzie tamtego roku dostałyśmy do przetestowania ochraniacze chłodzące Aero Chill od firmy 4Equine Niestety ich przetestowanie ...